| |
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
| |
|
|
| |
|
Małyszowie pomagają sportowcom
Z zamiarem założenia fundacji, która pomagałaby sportowcom, państwo Małyszowie nosili się już od dłuższego czasu. W końcu pomysł udało się zrealizawać.
W ubiegłym tygodniu oficjalnie rozpoczęła działalnosć Fundacja Izabeli i Adama Małyszów.
Fundacja ma pomagać młodym, dobrze zapowiadającym się sportowcom (nie tylko skoczkom narciarskim), a także zawodnikom poszkodowanym przez los, którym nie powiodło
się w życiu. Na razie siedziba Fundacji, której prezesem jest pani Izabela, mieści się w drewnianym domu, będącym zapleczem
skoczni Wisła-Centrum. Za jakiś czas Fundacja przeniesie się jednak do bardziej komfortowego budynku. Nowy sponsor naszej kadry - producent wód mineralnych Ustronianka - zamierza
bowiem wybudować nową siedzibę dla Fundacji. W Wiśle wszyscy liczą na to, że wiele firm
wspomoże inicjatywę państwa Małyszów. Pozyskiwaniem funduszy na pomoc sportowcom zajmować się będzie pani Izabela. Zbierane będą nie tylko
pieniądze, ale także sprzęt sportowy. Swoje używane narty podaruje Fundacji także Adam Małysz. |
| |
TURNIEJ Trzech Skoczni w Wiśle
Pod okiem mistrza. Popisy małych skoczków obserwował wczoraj w Wiśle sam Adam Małysz. Znacznie bardziej niż startujące dzieci
denerwowali się ich rodzice. W samym centrum Wisły odbył się wczoraj Międzynarodowy Turniej Trzech Skoczni dla dzieci i młodzików. Został
zorganizowany dopiero po raz drugi, ale już zyskał sobie sporą popularność. Do udziału w konkursie zgłosiło się ponad 100 zawodników
z Polski, Czech i Niemiec. - Nawet nie wiedziałem, że latem też można skakać - dziwił się sześcioletni Dawid Jasiński z Nowego Sącza, który z rodzicami obserwował
popisy małych narciarzy na igelicie. Żeby zawodnikom lepiej się lądowało, igelitowe maty trzeba było co chwilę zraszać wodą.
Siedmioletni Piotrek Mojżesz był jednym z najmniejszych uczestników konkursu. Wdrapywał się na rozbieg skoczni, dźwigając na ramionach o wiele dłuższe od siebie narty.
W pierwszej serii uzyskał 13 m, w drugiej pofrunął na 12,5 m. - Świetny! - chwalili kibice, kiedy malec ładnie wylądował na zeskoku. Piotrek wcale jednak nie
przejmował się pochwałami. Jak mówił, skakał tak odważnie, bo po prostu to lubi.
Kiedy rozpoczęły się zawody na średniej skoczni dla chłopaków z roczników ' 92 i ' 93, przyjechał je obejrzeć sam Adam Małysz. -Musimy teraz skakać najlepiej, jak
tylko potrafimy - emocjonowali się mali zawodnicy. Mistrz świata, oblężony przez łowców autografów, był wyaźnie zadowolony z poziomu zawodów.
W turnieju nie zabrakło również dziewcząt.
Na średniej skoczni po kilkanaście metrów latały dwie 13-letnie bliźniaczki Maria i Elisa Gronau z niemieckiego WSV Bad Freien. Wśród najmłodszych jedyną
dziewczynką była ich klubowa koleżanka Rebeka Zache. - Trochę jestem smutna. Myślałam, że polecę dalej - martwiła się Rebeka. I zaraz dodała, że musi na treningach popracować
nad odległością. Znacznie bardziej niż startujące dzieci denerwowali się ich rodzice. - Jeżdżę z synem prawie na każde zawody. Nie mogłabym inaczej - śmiała się mama Kamila Walusia
z LKS Klimczok Bystra. - Mama była już ze mną w Czechach, w Szczyrku, Zakopanem, Goleszowie - wylicza Kamil, który trenuje od roku. -Jego życiowy rekord to 39
m. Teraz skoczył 32 m, ale to go na pewno nie zrazi. On uparł się, że chce być jak Małysz - komentuje mama Kamila.
WYNIKI K-17 (rocznik '94 i młodsi): 1. Sebastian Szczypka (Olimpia Goleszów) 16 i 16,5 m, 2. Vitek Hacek (Jiskra Harrachov) 15,5 i 16,5, 3. Kamil Byrt ( KS Wisła Ustronianka)
15,5 i 15,5. K-23 (roczniki '92 i '93): 1. Paweł Słowiok 24 i 23, 2. Tomasz Byrt 22 i 21, 3. Mateusz Bujok (wszyscy KS Wisła Ustronianka) 22,5 i 21,5. K-40 (roczniki '90
i '91): 1. Paweł Słowiok (KS Wisła Ustronianka) 40,5 i 40,5, 2. Matej Fulnek (TJ Frenstat) 37 i 39,5, 3. Martin David (Jiskra Harrachov) 37,5 i 37,5.
|
| |
UDANY KONKURS W GOLESZOWIE NASTĘPCY MAŁYSZA
41 młodych zawodników z trzech klubów wzięło udział w kolejnych zawodach w skokach narciarskich "Beskidzkie
Nadzieje". Rozegrano je 1 lutego na dwóch skoczniach w Goleszowie. Imprezie patronowali "Głos Ziemi
Cieszyńskiej", Radio "Delta" oraz Fundacja Izabeli i Adama Małyszów. Licznie zgromadzona publiczność dopingowała następców
skoczka z Wisły. Rywalizacji sprzyjała pogoda. Przeprowadzenie zawodów umożliwiły nocne opady śniegu. W akcję jego
dowożenia zaangażowali się rodzice skoczków goleszowskiej Olimpii. W konkursie uczestniczyli również zawodnicy
KS Wisła Ustronianka oraz LKS Klimczok Bystra. Obserwatorem skoków był Władysław Tajner, dwukrotny reprezentant
Polski na zimowych igrzyskach olimpijskich. Obiecał on młodzieży, że w Goleszowie powstanie nowa skocznia. Budowa obiektu o punkcie konstrukcyjnym K-60 już się
rozpoczęła. Oto czołowe lokaty w poszczególnych kategoriach. Dzieci młodsze (skocznia K-17): 1. Bartłomiej Klusek (Bystra),
2. Sebastian Szczypka (Goleszów), 3. Kamil Byrt, 4. Jan Kłoda, 5. Dawid Gomola (wszyscy z Wisły). Dzieci
starsze (K-17): 1. Kamil Waluś (Bystra), 2. Aleksander Cieślar, 3. Mateusz Bujok (obaj z Wisły), 4. Artur
Kukuła (Goleszów), 5. Piotr Czyż (Wisła). Zawody otwarte na K-30: 1. Artur Heczko (Bystra), 2. M. Bujok, 3.
K. Waluś, 4. Mariusz Kotrys (obaj z Bystrej), 5. A. Cieślar. Sędzią głównym zawodów był Władysław Pytel. Pomagali
mu sędziowie orzekający: Jerzy Pilch i Zbigniew Chmiel. (gk)
SKOKI. O Puchar Fundacji Małyszów Pod okiem mistrza.
Na skoczni w Wiśle Centrum odbędzie się dzisiaj konkurs skoków o Purchar Fundacji Małyszów. - Chcemy, żeby
nasza Fundacja promowała sport. W przyszłym roku mamy zamiar zorganizować całą serię takich zawodów
- powiedział "Gazecie" Adam Małysz. Dwukrotny mistrz świata z Predazzo razem ze swoją
żoną Izabelą będzie oglądał dzisiejsze zawody. Dla młodziutkich skoczków będzie to wielka frajda. W imprezie wystartuje
około siedemdziesięciu zawodników z Beskidów, Zakopanego i Czech. Zawody zostaną zorganizowane w trzech kategoriach: dla
młodzików (rocznik 1989-90) na skoczni K-40, dla dzieci (rocznik 1991-92) na obiekcie K-23 i dla dzieci młodszych
(1993 i młodsi) na skoczni K-17. 0 godz. 10 odbędzie się trening, a o 12 zawody. Konkurs organizują Fundacja
Izabeli i Adama Małyszów oraz firma Ustronianka.
Nowy rekord życiowy.
Tomasz Byrt ma 10 lat. W ubiegłym tygodniu zdobył Puchar Fundacji Izabeli i Adama Małyszów na skoczni K-17.
Dwukrotnie udało mu się skoczyć 18,5 metra. - Jestem zadowolony, bo to mój rekord źyciowy - mówił Tomek.
Skoki uprawia od 2,5 roku. Namówili go do tego koledzy i choć rodzice początkowo nie chcieli się
zgodzić, w końcu dopiął swego. 10-latek chodzi do Szkoły Podstawowej nr 4 w Wiśle-Głębcach. W jego rodzinie
skakali też ojciec Jan i wujek Paweł. Tomek ma dwóch braci: 9-letniego Kamila i 4-letniego Dawida.
|
| |
Puchar Świata w skokach narciarskich!
Małysz: Impreza wyszła bardzo fajnie Zawody najmłodszych skoczków o Puchar Fundacji Małyszów rozegrano we wtorek na skoczniach w centrum Wisły.
Była to pierwsza impreza zorganizowana przez Fundację Izabeli i Adama Małyszów, która chce wspierać młodych sportowców.
W zawodach wystartowało 80 zawodników z Wisły, Bystrej, Szczyrku, Goleszowa, Zakopanego oraz Czech. Najstarsi mieli 14 lat. Konkurs rozegrano w trzech kategoriach
wiekowych: roczniki 1989 i 1990 na skoczni K-40, 1991 i 1992 na skoczni K-23 oraz 1993 i młodsi na skoczni K-17.
We wszystkich kategoriach triumfowali zawodnicy wiślańskiej "Wisły Ustronianki": Jarosław Potoczek na skoczni K-40, Paweł Słowiok na K-23 oraz Tomasz Byrt na K-17.
Dla najmłodszych następców Adama Małysza niezapomnianym przeżyciem była dekoracja. Nagrody wręczali Izabela i Adam Małyszowie oraz trenerzy Apoloniusz Tajner i
Piotr Fijas. Sześciu najlepszych zawodników w poszczególnych kategoriach otrzymało nagrody ufundowane przez Adama Małysza. Był to sprzęt narciarski.
Adam Małysz uważa, że zawody były świetną zabawą. "Młodzi skoczkowie są bardzo zadowoleni nie tylko ze skoków i tego, że mogą tu być, ale także z nagród. Impreza
wyszła bardzo fajnie - powiedział słynny polski sportowiec - W przyszłym roku być może będzie to już cykl imprez. Liczę, że utrzymają się sponsorzy, przede wszystkim
Ustronianka." Wyniki: K-40 1. Jarosław Potoczek (Wisła Ustronianka Wisła) - 40,5 m, 41 m
2. Jakub Kot (Start Krokiew Zakopane) - 40, 40,5 3. Artur Broda (Wisła Ustronianka) - 38, 40,5
K-23 1. Paweł Słowiok (Wisła Ustronianka) - 23, 22,5
2. Mateusz Cieślar (Wisła Ustronianka) - 22, 22 3. Mateusz Kukuczka (Wista Ustronianka) - 20,5, 20,5 K-17 1. Tomasz Byrt (Wisła Ustronianka) - 18,5, 18,5
2. Bartłomiej Kłusek (Klimczok Bystra) - 18,5, 17,5 3. Grzegorz Miętus (Start Krokiew Zakopane) - 17, 17,5
|
| |
Gazeta Wyborcza
W ostatnich zawodach o Puchar Fundacji Izabeli i Adama Małyszów wystartowało w Wiśle 80 chłopców. Miejsca na najwyższym stopniu podium we wszystkich kategoriach zgarnęli miejscowi: Tomasż Byrt (10 lat), Paweł
Słowiok (11 lat) i Jarosław Poloczek (14). Wszyscy z klubu, którego gwiazdą jest Adam Małysz - KS Wisła. Trochę się bał - Gdy pierwszy raz stanąłem na skoczni to czulem strach. Ale trener powiedział,
żebym się nie bał i ruszał. Posłuchałem i skoczyłem. Skaczę już od dwóch i pół roku, choć lubię też grać w piłkę i pływać - opowiada Tomasz Byrt.
Jest kolejnym skoczkiem narciarskim w swojej rodzinie. W przeszłości szybowania w powietrzu zasmakował ojciec Jan oraz wujek Paweł. Ten ostatni przestał uprawiać
sport, gdy złamał na skoczni nogę. Może dlatego początkowo rodzice Tomka nie chcieli, aby syn także poświęcał się skokom. Górę wzięły jednak dziecięce marzenia.
Dzisiaj wraz z Tomkiem na skocznię maszeruje każdego dnia młodszy o rok brat Kamil. Gdy tylko dorośnie, dołączy pewnie do nich także mający dzisiaj 4
latka Dawid Byrt. - Tomek ma talent i predyspozycje do uprawiania skoków Jest wątły, ale technicznie najlepszy wśród dzieci w swojej kategorii. Widać dobrą pracę trenerów Jana Kawuloka
i Mirosława Kędziora - twierdzi wujek i pierwszy trener Małysza Jan Szturc. Nic tylko skoki - Czasami myślę o tym, jak fajnie byloby wygrać olimpiadę, albo mistrzostwa świata
- mówi inny talent czystej wody Paweł Słowiok. - Żeby tam wygrać trzeba tylko dobrze skakać. Jak to zrobić? Równo dojechać do progu, z klatką piersiową na
kolanach, mocno się wybić; pewnie wylądować. Paweł trafił na skocznię nim jeszcze Małysz zaczął odnosić swoje największe sukcesy. To było cztery lata temu. Wybrał skoki ot tak, bo mu się najbardziej podobały.
Dzisiaj całe jego życie kręci się wokół nart. Choć ma dopiero 11 lat, w Zakopanem tej zimy szybował już 63 metry. - Mogę skoczyć jeszcze dalej! Tak jak moi idole - Małysz i Matti Hautamaeki.
Żadna inna dyscyplina sportu mnie nie interesuje. Tylko czasami pokopię piłkę z chłopakami. Gdy jednak jest trening, biorę narty i idę na skocznię. Bo żeby
dobrze skakać, trzeba dużo ćwiczyć i słuchać trenera - mówi pierwszy skoczek w historii rodu Słowioków. Treningi i chłonięcie uwag szkoleniowców przyniosło już w przypadku Pawła pierwsze
efekty. Latem zeszłego roku zdobył on trzecie miejsce na mistrzostwach świata dzieci w Garmisch-Partenkirchen. - Paweł dominuje też w swojej kategorii.w Polsce - wyjaśnia Jan Szturc. - Ma
bardzdo mocne odbicie, które daje mu przewagę nad konkurentami. Jeśli nadal będzie się tak rozwijał to kto wie, czy nie zajdzie bardzo daleko.
Kolekcjoner pucharów - Mam już w domu 58 pucharów. Nie mieszczą się w moim pokoju. Stoją też u rodziców. Nie skaczę jednak dla pucharów i medali ani dla pieniędzy. Skaczę
dla frajdy, choć w szkole mam dzięki temu trochę ulg - mówi mający 14 lat Jarosław Poloczek, który uczy się w I klasie gimnazjum. Puchary kolekcjonuje od 4,5 roku. Sportowym bakcylem zaraził go kuzyn z
Wisły Głębce. - Gdy zaczynałem skakać w klubie był tylko jeden trener Jan Szturc. Jak Adam zaczął wygrywać, wiele się zmieniło. Zimą w 2001 roku zapisało się do
klubu siedemdziesięciu chłopaków. Wielu poskakało tylko kilka miesięcy, latem się wypisali. Dla tych, którzy zostali i tak trzeba było dodatkowych
trenerów, więc dzisiaj jest ich trzech. Poprawiło się także jeśli chodzi o sprzęt. Dzięki swoim znajomościom Apoloniusz Tajner wiele rzeczy przywozi
taniej. Jest też sponsor. Mamy lepsze narty, zapięcia, kombinezony, gogle, kaski - mówi Jarek Poloczek. Nigdy nie powtórzy się więc chyba w Wiśle historia z pierwszego skoku w
życiu Adama Małysza. Gdy w za dużym sprzęcie pomaszerował na skocznię, a po wylądowaniu, "wyskoczył z butów". - Wspominam ten skok z sentymentem. Zabrałem wtedy sprzęt i raz jeszcze
poszedłem na górę, aby udowodnić, że jednak potrafię. I bez takich przygód wierzę jednak, że w Wiśle trenerzy wyłowią talent na miarę mistrza świata - mówi dzisiaj Małysz.
GRZEGORZ MIKUŁA
|
|
|
| |
|
|
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|