| |
8 maja 2004 roku na Stadionie Śląskim skoczkowie
narciarscy zagrali w piłkę nożną z Reprezentacją
Artystów Polskich. Był to Wielki Rewanż za mecz
zeszłoroczny, w którym skoczkowie wygrali 2:1.
Sędzia głównym spotkania był prezes PZPN Michał
Listkiewicz. Przed meczem uczczono chwilą ciszy
pamięć zabitych w piątek w Iraku dziennikarzy.
Drużyny pod dowództwem Adama Małysza oraz Olafa
Lubaszenko stoczyły zacięta walkę. Obie drużyny
pokazały naprawdę dobry futbol, wszyscy przestrzegali
zasad fair play. Słoneczna pogoda, w przede wszystkim
wspaniali kibice nadali niepowtarzalny charakter
temu emocjonującemu widowisku.
Lepsi byli tym razem artyści i spotkanie zakończyło
się wynikiem 4:2 właśnie dla nich.
Bramki:
Dla skoczków - Simone Pinzzani (39 min.); Adam
Małysz (80 min.; karny);
Dla artystów - Marcin Dorocimski dwie (30, 47 min.);
Ferid Lakard (20 min.); Andrzej Andrzejewski (50
min.)
W ostatnich minutach mecz przerodził się w świetną
zabawę i to zarówno dla głównych aktorów, jaki
i dla widzów, ponieważ na murawę wbiegli wszyscy
zawodnicy obydwu ekip. Za specjalne zagranie ręką
sędzia podyktował rzut karny dla skoczków. Był
to przedziwny rzut krany, gdyż egzekwujący go Adam
Małysz musiał pokonać - poza bramkarzem stojący
w linii bramkowej mur złożony z kilkunastu graczy.
Udało się za drugim razem.
Pomimo przegranego meczu skoczkowie mogą święcić,
swój integracyjny sukces, bowiem jest to jedyny
moment w ich sportowej karierze, kiedy staja się
prawdziwą, zgraną drużyną.
To wydarzenie jest dowodem na to, że sport daje
wspaniałą możliwość integracji budującej przyjacielskie
więzi pomiędzy zawodnikami, którzy, na co dzień
rywalizują ze sobą.
Ta zacięta potyczka niezależnie od wyniku zakończyła
się zwycięstwem wszystkich zawodników, ponieważ
jej celem jest zebranie środków na pomoc dzieciom.
Dziękujemy wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób
pomagali w realizacji całego przedsięwzięcia.
|
|
| |
W Krakowie odbył się już po raz trzeci z rzędu
charytatywny mecz pomiędzy Międzynarodową ekipą
Skoczków Narciarskich a Reprezentacją Artystów
Polskich. Mecz odbył się na stadionie Wisły w Krakowie.
Drużyna skoczków dowodzona przez znakomitego trenera
Jerzego Engela pokonała drużynę artystów 1:0(1:0).
Poprzednie pojedynki kończyły się wynikami; 2:1
i 2:4- po trzech meczach stan rywalizacji jest
na korzyść skoczków.
Mecz rozgrywany był 2 x 25 min., co wystarczyło
skoczkom na strzelenie bramki i dotrzymanie do
końca korzystnego wyniku. Strzelcem bramki został
Robert Kranjec ze Slowenji, który po błędzie defensywy
i bramkarza artystów zdobył gola. Skoczkom prócz
umiejętności, pomógł znakomity polski bramkarz
Radosław Majdan oraz dyscyplina taktyczna, którą
przekazał trener. W pierwszej połowie zawodnicy
obydwu zespołów mieli bardzo dużo okazji do zdobycia
gola, ale bramkarze kontrolowali sytuację.
W 8 minucie meczu Radosław Majdan, obrońca skoczków,
otrzymał żółtą kartkę za nieprzepisowe przytrzymywanie
Andrzeja Nejmana, za ten faul golkiper powinien
dotrzymać czerwoną kartkę, ale Radek Majdan swoim
darem przekonywania i urokiem osobistym uprosił
arbitra spotkania. W środku pola doskonale rozgrywał
akcje kapitan skoczków Adam Małysz, któremu pomimo
wielu prób nie udało się pokonać bramkarza gości,
a po którego świetnych prostopadłych podaniach
koledzy z drużyny marnowali sytuacje. Drużyna artystów
w drugiej połowie po faulu na Macieju Kubicy miała
rzut karny, ale bramki nie zdobyli, gdyż egzekutor
jedenastki - Piotr Wiszniowski strzelił tuż obok
słupka. Do końca meczu piłkarze RAP-u próbowali
zmienić niekorzystny dla siebie wynik, ale niestety
bez skutku. Piłkarze obydwu drużyn grali bardzo
zawzięcie, duch walki nie odstępował ani na krok,
co niestety nie obyło się bez kontuzji w drużynie
skoczków. Pechowcami tego spotkania byli; Velli
Matti Lindstroem, Andreas Kofler, Florian Liegl,
Bine Norcic.
Cel charytatywny także został osiągnięty -25 tys.
złotych przeznaczono dla Łukasza na zakup protezy,
a 5 tys. zł na leczenie dla Moniki z porażeniem
mózgowym. Mecz obejrzało 4 tys. widzów.
Po meczu powiedzieli:
Adam Małysz: "Już zimą skoczkowie zagraniczni
pytali mnie, czy na wiosnę będziemy znów grać z
aktorami. Wtedy jeszcze nie miałem pewności, czy
do tego spotkania dojdzie. Mecze skoczków z aktorami
weszły już chyba na stałe do kalendarza. I dobrze,
bo dostarczają rozrywki, a także mają szczytny
cel"
"
W odniesieniu zwycięstwa pomogli nam Majdan i szczęście-
Natomiast Kranjec zachował się jak Olisadebe. Był
mało widoczny na boisku, ale potrafił zdobyć zwycięskiego
gola. Ja koncentrowałem się na rozgrywaniu piłki.
Bardziej lubię podawać i wypracowywać kolegom pozycje
strzeleckie niż sam zdobywać bramki".
Olaf Lubaszenko: "Straciliśmy bramkę w kontrowersyjnych
okolicznościach, bo do końca nie było wiadomo,
czy piłka przekroczyła linię bramkową, czy nie-
Szkoda, że piłka nie została wyposażona w czipy,
bo wtedy nie byłoby wątpliwości. Ale najważniejsze
jest, że była to dobra zabawa. Cel charytatywny
także został osiągnięty".
Radosław Majdan: "Skoczkowie mnie zaskoczyli,
bo bardzo prestiżowo podeszli do tego meczu i chcieli
za wszelką cenę wygrać - Ryzykowali nawet kontuzją
przy niektórych zagraniach. Najważniejsze, że dzięki
temu meczowi będzie można komuś pomóc".
| |